DC Universe
» Rozgrywka » Inne miasta » Washington, D.C. » Hall of Justice


Hall of Justice
Autor Wiadomość
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Grupa: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-03-24, 16:59   Hall of Justice



Ziemska siedziba Ligi Sprawiedliwości znajdująca się w Waszyngtonie. Hala Sprawiedliwości to pierwsza i do czasu powstania Wieży Strażniczej główna siedziba Ligi. Dziś przeważnie służy do konferencji prasowych, bądź planowania misji na mniejszą skalę. Oczywiście budynek jest świetnie zabezpieczony, a i ciągle ktoś z Ligi się w nim kręci - chociażby Red Tornado, który pilnuje obiektu.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-04-07, 21:33   

Wielkość Ziemi naprawdę zależała od perspektywy. Kiedy jesteś tytanem wśród ludzi, stosunkowo długa, półtoragodzinna droga z Metropolis do Washington D.C. trwa dla Ciebie krócej niż jedno mrugnięcie okiem. Jednakże dla niektórych to nadal nie wystarcza, nie z żądzy posiadania wielkiej potęgi, lecz dlatego, że chcą dokonać więcej w ciągu jednej chwili. Smutna prawda mówiła jednak, że nie ważne jak szybko się poruszasz i tak możesz być tylko w jednym miejscu naraz. Dlatego utworzono ligę, ponieważ nawet najpotężniejsi z nich mogli być tylko w jednym miejscu naraz i musieli koordynować swoje akcje by pomagać jak największej części świata w danym momencie.
Ludzie mają wiele pytań. Boją się o przyszłość, o swoje rodziny, o to jak bohaterowie zareagują. Dlatego zamiast pięści czasami w ruch muszą pójść usta.
Clark nie mógł się powstrzymać przed zawiśnięciem w powietrzu parę metrów przed budynkiem. Ah, dopiero zdał sobie sprawę jak rzadko odwiedza to miejsce. Niósł ze sobą dobre wspomnienia, kiedy współpraca między członkami Ligii dopiero raczkowała. Bolało go nieco to, że musiał to sobie przyznać, ale w jego ocenie na obecnym etapie, ta współpraca najwyżej zaczyna stawiać pierwsze kroki. Może powinien spróbować nawiązać lepsze relacje z innymi członkami? Wiedział, że to przeciwko założeniom ich zespołu, ale to nie powinno w niczym przeszkodzić.
Z zamyślenia wyrwały go błyski flashy i pstrykanie aparatów. Faktycznie, pomimo jego wysoce rozwiniętego zmysłu wzroku jakoś nie zwrócił uwagi na tłumy dziennikarzy uczestniczących w konferencji. Odwrócił się w ich stronę, uśmiechnął się przyjaźnie i pomachał. Niech już mają swoje zdjęcia Supermana, jeżeli ich to uszczęśliwi. Miał nadzieję, że Louis niedługo przybędzie na miejsce, bo póki co nie było jej widać na miejscu. Nie mógł jednak zasiedzieć się tutaj na zbyt długo, w końcu konferencja miała się odbyć lada moment, a on nawet nie miał okazji się przygotować. Wyciągnął już przed siebie ręce i był gotów wejść do budynku specjalnym wejściem, gdy zauważył dziecko skaczące na chodniku, trzymając notatnik w wyciągniętej w jego stronę dłoni, wykrzykując piskliwym głosem "Superman, Superman!". Pewnie chciał autograf.
- Clark, zostało Ci mało czasu, powinieneś zająć się teraz przygotowywaniem się do konferencji, rozdasz autografy później. Jesteś dorosłą, odpowiedzialną osobą, znasz swoje priorytety - skarcił się w myślach za to, że chciał się zatrzymać by podpisać notatnik tamtego dzieciaka.

Cóż by tu mówić, parę chwil później Superman skończył otoczony stadem ludzi, wyciągającymi ku niemu różne akcesoria do podpisania. Rozdawał autografy tak szybko jak mógł bez rozrywania kartek. Powinien panować nad swoimi impulsami.
 
 
 Ted Kord 


Informacje
Imię i nazwisko: Ted Kord
Pseudonim: Blue Beetle II
Miasto: Metropolis
Grupa: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Superboy/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-05-03, 21:02   

Kord był święcie przekonany, że się spóźni na to zebranie i dostanie opierdziel od reszty. Nic dziwnego więc, że gdy jego pojazd pojawił się nad Hall of Justice to poza tłumem ludzi dostrzegł tylko Supermana. Skoro miał czas na autografy to raczej nikt się tu nie pojawił, albo pojawiła się garstka i już weszła do środka. Tak czy siak, chyba zdążył na czas. Zatrzymał Bug'a niedaleko wejścia po czym za pomocą specjalnej linki zjechał na dół. Jego pojazd tym czasem wisiał sobie w powietrzu.
Beetle odruchowo spojrzał na tłum ludzi i pomachał im. Rozdał kilka autografów po czym spróbował się dostać do Supermana i namówić go by wszedł do budynku. Oczywiście, tłum ludzi skutecznie w tym przeszkadzał ale marzyć każdy może, prawda? Niełatwo było się przebić ale powoli brnął w stronę znajomego pana w pelerynce i piżamie przy okazji odpowiadając na pytanie zebranych tu ludzi. Ciekawiło go, czy oni tutaj zawsze koczują czy ktoś puścił plotę, że teraz będzie zebranie. A jeśli ktoś się wygadał to czemu nikt Kordowi o nim nie przypomniał!?
-Zebranie jest na zewnątrz?
Zapytał starego znajomego gdy znalazł się wystarczająco blisko. Mówił spokojnym tonem, mogłoby się zdawać, że nagle przestał dostrzegać tłum ludzi. Zauważył jednak, że tłum zdecydowanie bardziej wolał Supermana niż Skarabeusza, ale co się dziwić. Beetle ani nie paradował w pelerynie, z lataniem miał problemy a lasery to mógł tworzyć tylko za pomocą maszyn. Oczywiście, był pewnie mądrzejszy no ale.... nie był tak efektowny jak Superman. Co nie zmieniało faktu, że zarówno on jak i Clark mogą mieć problemy z dostaniem się na zebranie.
--------------------
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-05-04, 00:53   

"Dla drogiego fana, Superman", "Dla drogiego fana, Superman", "Dla drogiego fana, Superman", "Dladrogiegofana,Superman", "Dladrogiegofana,Superman", "Dladrogiegofana,Superman", "Dladrogiegofana,Superman"...
Clark wpadł w trans podpisywania przeróżnych pamiątek zawierających na sobie jego logo. Pracował już praktycznie jak maszyna, nawet nie patrząc na to co podpisuje. Może nawet i sam szatan podsunął mu cyrograf, pewnie i tak by go podpisał bez mrugnięcia okiem. Cały czas zastanawiając się kiedy tłum ludzi się skończy. Pamiętał, że miał na coś przyjść i nie mógł się spóźnić... lepiej, żeby się z tym szybko uwinął.
Jakaś dłoń w niebieskiej rękawiczce zaczęła zbliżać się ku niemu. Dobrze, pora na kolejny podpis. Jego marker szybko zaczął posuwać się po powierzchni rękawiczki, zostawiając napis "Dla drogiego fana, Superman". Kiedy strażnik sprawiedliwości podniósł wzrok znad nowo złożonego autografu, zauważył, że właśnie złożył go na swoim przyjacielu z ligi. Ups. Jego dotychczas znużone rutyną oczy otworzyły się nagle.
- Beetle! Wybacz, nie zauważyłem, trochę się wbiłem w rytm i... wiesz jak to bywa - Uśmiechnął się, pokazując ząbki i drapiąc się ręką z markerem po tyle głowy. Wybitny naukowiec stojący przed nim wspomniał coś o zebraniu na zewnątrz... No przecież! Konferencja. Zupełnie zapomniał przez te autografy.
- Nie, właściwie, to mieliśmy się spotkać za kulisami w sali konferencyjnej za jakieś... - Skierował swój wzrok ku nadgarstkowi jednego z reporterów noszącego garnitur i prześwietlił go swoją rentgenowską wizją, by ujrzeć jego zegarek - Teraz... - stwierdził z przejęciem. Skrzywił się nieco. On pewnie bez problemu wyleci z tłumu, ale co z Tedem? Obrócił się jego kierunku. Wziął głęboki wdech i położył dłoń na jego ramieniu.
- Uda nam się zdążyć, ale musisz mi zaufać - powiedział z powagą. Kiedy tylko jego towarzysz w jakikolwiek sposób przekazał mu, że jest w stanie mu zaufać, Superman złapał go pod pachami i razem z nim wzbił się w powietrze, zmierzając ku tylnemu, sekretnemu wejściu do Hall of Justice.
- Nie było aż tak źle, co? - uśmiechnął się szeroko i otworzył drzwi do budynku na oścież. Zajrzał do środka.
-Dziwne, umawiałem się z Supergirl, że też tu będzie... - Zdziwił się. Zmarszczył czoło ze zmartwienia i dokładnie obejrzał pomieszczenie, w którym mieli się wszyscy zebrać.
 
 
 Ted Kord 


Informacje
Imię i nazwisko: Ted Kord
Pseudonim: Blue Beetle II
Miasto: Metropolis
Grupa: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Superboy/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-05-04, 21:33   

-Zauważyłem Supermanie, zauważyłem
Mruknął delikatnie się uśmiechając. Zauważył, że nie tylko on miał problem z czasem. Czyżby tylko oni się pojawili? No cóż, w takim razie na zebraniu nie będą mogli podejmować decyzji głosem większość. No chyba, że głos Supermana jest wart więcej niż Korda albo odwrotnie. Chyba pierwszy raz Liga będzie jednomyślna, albo będzie to jeden z pierwszych takich przypadków.
Gdy Superman poprosił o zaufanie Ted szybko domyślił się o co mu chodziło. Pokręcił głową i powiedział uprzejmie oraz przepraszająco.
-Wybacz, ale jesteś dla mnie za szybki
Gdyby ktoś spojrzał w górę zauważyłby, że Bug przeniósł się tak by być tuż nad Kordem. Nagle pojawiła się linka z drążkiem, której chwycił się Kord po czym się na niej rozbujał i dziarsko zjechał tuż przed wejście do Hali. Superman oczywiście był szybszy, jakby to kogoś dziwiło.
-Czyli decyzje podejmujemy we dwóch?
Zapytał żartobliwie ale zaraz po tym w głowie zapaliła mu się żaróweczka.
-A właśnie, słyszałem, że porzucasz Metropolis i zostawiasz je Guardianowi...
--------------------
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-05-28, 00:07   

Superman nie spodziewał się niczego mniej po Tedzie. Był zaradny i zawsze robił rzeczy po swojemu, jak mężczyzna w niebieskim mógł w ogóle pomyśleć, że przyda mu się pomoc. Kiedy spotkali się przed swoim wejściem, Clark uśmiechnął się w stronę skarabeusza.
- Może jestem dla Ciebie za szybki, ale ty za to masz dla mnie o wiele więcej stylu ode mnie - skomentował żartobliwie jego metodę transportu.
[...]
Wszedł już za kulisy. Położył dłonie na kartkach leżących luźno na stole i rozsunął je.
-Decyzje podejmiemy we dwójkę, ale tylko ja doświadczę wątpliwej przyjemności słuchania skarg Wonder Woman - uśmiechnął się, choć ów uśmiech wydawał się całkiem gorzki, zupełnie nie taki jakiego oczekiwałoby się po symbolu nadziei. Poprawił papiery w jedną, równą kupkę i stuknął nimi o biurko by upewnić się, że są idealnie ułożone. Na wspomnienie Metropolis, odwrócił się do Beetle'a i uśmiechnął się, gestykulując z kartami w rękach - Porzucam... to mocne słowo. Po prostu powierzam je na moment w ręce kogoś innego. Może przyda im się ktoś z kim mogą się bardziej utożsamić, ktoś stąpający po ziemi... tak dosłownie - westchnął, sięgając po długopis - Zresztą potrzebuję więcej czasu na zajmowanie się tą całą inwazją. Będę znikał coraz częściej, na coraz dłużej, złoczyńcy wcześniej czy później się skapną i zrobią się o wiele bardziej odważni. Nawet sama myśl o tym, że istnieje bohater gotów ich powstrzymać, zniechęca ich do działania. Wrócę do działania tam regularnie kiedy tylko zażegnamy ten kryzys... - Odsunął krzesło od jednego ze stołów i usiadł na nim, zerkając przez moment na puste kartki. Nie wyglądał jakby myślał nad tym co napisać, lecz nad jakąś zgoła inną sprawą. W końcu jednak jego ręka zaczęła się poruszać, stawiając kolejne litery na kartce. Po chwili ciężko było w ogóle zauważyć jego rękę, tak szybko się poruszała. W końcu podniósł wzrok na zapewne całkiem skołowanego Teda.
- Kolejny owoc mojego zabiegania, nie napisałem sobie nawet żadnego wstępu, to teraz muszę nad tym pracować, a i tak będę musiał improwizować większość rzeczy jakie mam do powiedzenia. A ty coś sobie przygotowałeś?
--------------------

 
 
 Martian Manhunter 
What's on your mind?


Informacje
Imię i nazwisko: J'onn J'onzz
Pseudonim: Martian Manhunter, John Jones
Wiek: 1000+
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-16, 13:35   

J’onn miał tego dnia napięty grafik. Był umówiony na spotkania w pewnym regionie Afryki, dwóch państwach Ameryki Południowej i oczywiście na konferencję Ligi. Na każdym z nich wcielał się w inną postać, a ich zadania i cele były różne. To, co je łączyło, to dążenie do pokoju i polepszenia dobrobytu mieszkańców. Oszacował, że zdąży odegrać swoją rolę na każdym z nich. Przemieszczanie się między kontynentami było dla niego kwestią minut. Jednak ostatni kongres przeciągnął się bardziej, niż przewidział. Kwadrans opóźnienia dla kogoś tak zorganizowanego jak J’onn, był prawdziwą ujmą. Skrócił podróż do Waszyngtonu z minut na sekundy, żeby nie przedłużać jeszcze bardziej swojej absencji.
Zbliżając się do hali, wyostrzył wzrok, by sprawdzić, jak się ma sytuacja. Tłum reporterów, kamerzystów, fotografów i innych gapiów, ale katedra dla mówców wciąż stała pusta. Na szczęście godzina rozpoczęcia konferencji uwzględniała jeszcze zebranie za kulisami. Dzięki temu MM mógł uniknąć całkowitej kompromitacji.
żeby nie dać się złapać natrętnym dziennikarzom, ostatnią część trasy przeleciał w niewidzialnej postaci i przefazował się przez sufit budynku, lądując kilka metrów za plecami Supermana.
- Wybaczcie spóźnienie - powiedział ze skruchą, gdy już się ujawnił. Szczerze mówiąc, spodziewał się większej gromady bohaterów. Nie musiał się rozglądać, żeby mieć pewność, że on, Superman i Blue Beetle to jedyni członkowie Ligi w okolicy.
- Rozpoczęcie konferencji zostało przełożone? - była to najbardziej optymistyczna myśl, jaka przyszła mu do głowy. Jeśli tak wyglądało zorganizowanie Ligi, to zaufanie społeczeństwa może zostać nadszarpnięte. Zawsze mieli swoich politycznych przeciwników, a każde niedociągnięcie działało na ich niekorzyść. J’onzz tym razem sam nie wykazał się punktualnością, przez co miał wyrzuty sumienia. Nawet mimo tego, że wszystkie pozostałe spotkania poszły po jego myśli i choć trochę przyczyniły się do polepszenia sytuacji ogółu planety.
Już obmyślał odpowiedzi na pytania dotyczące ich okrojonego składu. Był przygotowany na pełnienie roli drugorzędnego mówcy. Główną rolę grał Clark, on miał jedynie uzupełniać jego wypowiedź i odpowiadać na niewygodne pytania. Był gotowy na większość z nich.
--------------------

Theme
#669966
 
 
 Supergirl 
The Last Daughter of Krypton


Informacje
Imię i nazwisko: Kara Danvers || Kara Zor-El
Pseudonim: Supergirl || Girl of Steel || Skirt
Miasto: National City
Grupa: Justice League
Wysłany: 2018-06-19, 18:25   

Wyrwała jak strzała kierując się wprost do Hali Sprawiedliwości. Uwielbiała latanie i chociaż nie było to fair podczas biegania Flasha, to wiedziała, że ten na pewno jej nie zgubi. A jeśli nawet, to na pewno znajdzie drogę na sale konferencyjną w mgnieniu oka! Sama więc korzystała z możliwości swobodnego lotu omijając co najwyżej wysokie budynki i inne latające obiekty. Te wszelkie drony bywają czasami naprawdę uciążliwe. Pojawiają się z nikąd, są niewielkie, ale jak taki uszkodzisz, to jesteś potworem. Nie wspominając już o cenie takich małych, irytujących urządzeń. No a przecież nie każdy jest bogatym prezesem ogromnej firmy…
Udało jej się jednak trafić bez przeszkód przed budynek i od razu zachwyciła się tłumem ludzi. To było bardzo fascynujące i ekscytujące. No i ludzie chyba ich nie nienawidzili, skoro przyszli tak tłumnie. Znaczy, że jeszcze im ufali i chcieli dowiedzieć się czegoś więcej! To bardzo napełniło radością serduszko młodej Kryptonianki, która sama odzyskała nadzieję, że chociaż ludzie w tym konflikcie są po ich stronie.
Zawisając jednak nad tłumem zrobiła niemałe wrażenie. No tak! W końcu nie jest jedną z dziennikarek, która ma przeprowadzić wywiad, ale znajdowała się po drugiej stronie mikrofonu. Chociaż wątpiła, aby starzy wyjadacze Ligi Sprawiedliwości pozwolili jej się odzywać. No ale wyglądać ładnie i uśmiechać się też może! To także pomagało ludziom. A tym bardziej masz na to ochotę, kiedy tłum dookoła nie dusi twojej kukły uważając stroju za seksistowski przy czym największy prowodyr i tak chodzi w takim samym stroju po domu, aby czuć się pewniej. I chociaż nie była taką gwiazdą jak Superman, to wiele dziewczynek podziwiało ją jako superbohaterkę. To ten rodzaj luksusu, gdzie tych znanych heroin jest niewiele, a Kara dodatkowo mogła cieszyć się sławą kuzyna napędzającą jej karierę.
Zaczesała kilka kosmyków za ucho i schyliła się do małych dziewczynek wpatrzonych w nią jak w obrazek i nie powstrzymała się od przytulenia ich i dania kilku autografów. Może i była spóźniona, była tutaj także z innego powodu, ale nie mogła się odwracać od tych, którzy ją uwielbiali. To mogłoby się skończyć Supergirl vs Arrow: świt Sprawiedliwości ich odwróceniem się od niej, a podświadomie chciała atencji. W ten dziecinny sposób naprawdę się ona jej podobała.
Zreflektowała się jednak i pomachała na pożegnanie fanom i poleciała do wnętrza poszukać reszty osób, aby do nich dołączyć… Chociaż zdecydowanie mogłaby to robić bardziej dyskretnie.
--------------------
 
 
 Flash 
Never on time


Informacje
Imię i nazwisko: Bartholomew "Barry" Henry Allen
Pseudonim: Flash
Miasto: Central City
Wiek: 29 lat
Grupa: Justice League || Team S.T.A.R. Labs || FF
Multikonta: Savitar
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-20, 10:07   

Każdemu zdarza się pobiec za daleko, a zwłaszcza speedsterowi, więc nie powinno nikogo dziwić, że wpadł spóźniony ale wcale nie jakoś szczególnie tym przejęty. Tyle osób postanowiło tu zawitać! Dziennikarze, reporterzy, cywile. Tyle osób przyszło dla nich, a nikt nie próbował w żaden sposób ich skrzywdzić czy to fizycznie (co byłoby głupie) czy też moralnie. Myślał, że będzie gorzej, prawdę mówiąc. Uśmiechnął się jak zwykle, patrząc na ludzi, którzy chcieli aby się gdzieś podpisał, gdzie indziej zapozował. Nie był nigdy fanem podobnych przedsięwzięć, dodatkowo czuł się solidnie speszony tym wszystkim. Działał przecież zwykle w cieniu, nie podążał za sławą. Przytulił jakiegoś chłopca, który przyszedł tylko po to i już po chwili znalazł się obok Supergirl.
Posłał jej uśmiech, zostając jeszcze chwilę na zewnątrz aby jak zwykle wygłosić kazanie na temat Nie bierzcie dragów, słuchajcie rodziców. Każdy może być małym bohaterem. Dzieci go zwykle słuchały z ciekawością, a rodzice ich byli raczej wdzięczni. Poderwał się zaraz i szybko zniknął wewnątrz budynku, gdzie wypadało znaleźć resztę teamu, o ile jakaś reszta dotarła. W końcu, większość bohaterów miała swoje sprawy. Na przykład wyłomy w swoim mieście czy coś.
--------------------
Life is locomotion. If you're not moving, you're not living.
 
 
 Ted Kord 


Informacje
Imię i nazwisko: Ted Kord
Pseudonim: Blue Beetle II
Miasto: Metropolis
Grupa: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Superboy/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-20, 21:35   

-Lepiej żebyś ty z nią rozmawiał. Wiesz, że nie potrafię gadać z kobietami Ligii. Są jakieś ponure i w ogóle nie reagują na żarty
Stwierdził z uśmiechem patrząc na swojego znajomego. Był szczery aż do bólu, czasem sam nie wiedział czy jest to wadą czy zaletą.
-Mogłeś mnie poinformować. W końcu pilnujemy tego samego miasta Supermanie.
Powiedział przybierając obrażoną pozę, chwilę po tym jednak wybuchnął cichym śmiechem. Pokręcił głową, w końcu on nie mógłby się gniewać na przyjaciela. Najwyraźniej sam Kord nie wystarczyłby jako zastępca dla Supermana. Gdy wspomniał o przemówieniu rozejrzał się, tym razem z wyraźnym zaskoczenie. Opuścił głowę i nią pokręcił.
-Pewnie bym ją miał ale Guardian zabrał mi trochę czasu.
Powiedział cicho a gdy dostrzegł Marsjanina na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Czyli jest nasz trzech, coraz lepiej.
Stwierdził optymistycznie wyciągając do Manhunter'a
-Nie zostało przełożone, tylu nas zdołało przybyć. Reszta jak widać ma pełne ręce roboty...
Urwał bo jeden z małych dronów, które zostawił nim wszedł do budynku namierzył dwóch nowych gości. Spojrzał na swoich towarzyszy i spokojnym głosem powiedział:
-Flash i Supergirl dotarli
--------------------
 
 
 Clark Kent


Informacje
Wysłany: 2018-06-23, 21:44   

Superman przytaknął, słysząc, że najwidoczniej Skarabeusz przed swoim przybyciem tutaj wpadł na jego tymczasowego zastępcę. Wyjaśniało to też jak udało mu się tak szybko usłyszeć o jego zmniejszonej aktywności w mieście. Co się stanie jak reszta Metropolis zda sobie z tego sprawę? Póki co sytuacja trzyma się w normie, ale kiedy ataki (i tym samym jego udział w bronieniu Ziemi przed nimi) staną się o wiele bardziej regularne i potężne, ludzie zaczną zauważać jego zniknięcia. Wtedy złoczyńcy staną się o wiele bardziej aktywni niż kiedykolwiek po jego pojawieniu się w Metropolis, a praworządni obywatele wpadną w panikę, rozumiejąc te wcześniej wymienione konsekwencje. Innymi słowy, jego wiecznie spokojne miasto mogłoby się pogrążyć w chaosie. Nie stanie się tak oczywiście przez resztę lokalnych bohaterów, ale czeka ich ciężka przeprawa. Tak ciężka jak wymyślenie w parę sekund dobrego wstępu i przemówienia dla całego świata, co było aktualnym zajęciem Clarka...
Jego, do tej pory, nieustannie pędzący po kartce długopis zatrzymał się, zaś sam człowiek ze stali oparł ramię o oparcie swojego krzesła, zerkając za siebie. Nie mógł powiedzieć, że był zaskoczony (dosłownym) pojawieniem się marsjanina, nie dość, że był on istnym profesjonalistą wśród superbohaterów, to jeszcze wyczulony słuch kryptonianina ostrzegł go o tym, że ktoś za nim wylądował. Spokój poczuł jednakże dopiero kiedy zobaczył jego oblicze na własne oczy. Nie chodziło oczywiście o to, że bał się jakiegoś zagrożenia, w końcu jemu akurat ciężko zagrozić, tylko dopiero wtedy mógł poczuć się pewnie, że choć jeden z nich miał już gotowy wstęp w zanadrzu. Bo oczywiście, że on ze wszystkich osób ma jakiś pod ręką.
- Nasza dwójka powinna przeprosić Cię za to samo - zażartował sobie, uświadamiając tym samym swojego zielonego kolegę, że nie spóźnił się jako jedyny. Liczył, że to go uspokoi, lecz dopiero po chwili dotarło do niego, iż mógł pogorszyć tym żarcikiem humor marsjanina. Jako członek ligi, który zawsze musiał borykać się z brakiem zaufania jaki ludzie ukazują kosmitom i telepatom, J'onn bardzo martwi się o to jak będą postrzegani przez innych. Mógł wyczytać z jego słów i twarzy zmartwienie, zapewne związane z niską frekwencją, oraz - jak już sam mu zdążył przekazać - brakiem punktualności. Odniósł takie samo wrażenie po słowach Teda. Korzystając z przerwy między słowami Korda, wtrącił swoje trzy grosze:
- ...ale to dobra rzecz. To pokazuje, że pracujemy, a nie tylko uśmiechamy się do kamer - Tutaj ponownie ukazał się jego olbrzymi optymizm. Chciał by pozostała dwójka poczuła się nieco pewniej w ich obecnym położeniu. Bycie symbolem nadziei to praca na pełen etat...
Kiedy usłyszał o przybyciu dwójki młodych superbohaterów, zerwał się z krzesła. Wieści, jakie przekazał im Skarabeusz bardzo ucieszyły człowieka ze stali. Wykonał parę kroków w stronę wejścia, lecz odwrócił się na moment w stronę pozostałej dwójki.
- Nie zostało nam dużo czasu... Moglibyście zacząć beze mnie? Złapię tylko młodych. J'onn, masz w razie czego gotowy wstęp, nie? - postawił kolejny krok, po którym odwrócił się gwałtownie, jakby coś mu się przypomniało - Ah i pomyślcie nad jakimś wprowadzeniem dla mnie i tej dwójki. Będziecie wiedzieć kiedy zaczniemy wchodzić - przy ostatnim zdaniu stuknął się dwa razy czubkiem palca wskazującego w czoło, co marsjanin miał odebrać jako zezwolenie na czytanie w myślach, przynajmniej do momentu, w którym znajdzie się na scenie, choć ufał mu na tyle, że mógłby zostać w jego głowie na tyle, na ile chce.
Otworzył drzwi, prowadzące za kulisy i oparł się o biało-niebieską ścianę holu. Mógł ich usłyszeć bez problemu, w porównaniu do marsjanina brzmieli jak stado antylop, zwłaszcza Flash.
- Flash, Supergirl! - zawołał ich i dał im jakieś pół sekundy na dotarcie do niego, bo realistycznie nie potrzebowali dużo więcej. Pokręcił głową i zaprosił ich za kulisy - Więc, co wam tyle zajęło? - zapytał, opierając się o stół pośrodku pomieszczenia. Nie brzmiał na wściekłego, a właściwie to mówił z zainteresowaniem i może nutką zmartwienia. Wysłuchał ich wyjaśnień, przytakując głową gdzie trzeba.
- Dobrze. Teraz szykujcie się do wyjścia. Klaty do przodu i uśmiechy na twarzach, zrozumiano? - szturchnął delikatnie Karę w ramię, samemu przyjmując właśnie taką postawę. Pomyślał też bardzo mocno o tym, że wychodzi, by marsjanin z Tedem mieli chwilę by się przygotować na ich przybycie.
--------------------

 
 
 Martian Manhunter 
What's on your mind?


Informacje
Imię i nazwisko: J'onn J'onzz
Pseudonim: Martian Manhunter, John Jones
Wiek: 1000+
Grupa: Heroes
Multikonta: Beast Boy, Blue Beetle
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-06-26, 01:43   

Pierwszy odezwał się Beetle, więc to na niego przeniosła się uwaga Marsjanina. Powitalny gest został odwzajemniony, choć machinalnie i dość nonszalancko. Istotniejsze niż grzeczności były teraz informacje. Już dowcipna odpowiedź Supermana pozbawiła go złudzeń, ale Ted jeszcze przypieczętował ją suchymi faktami. Nie były to dobre wieści, ale J’onn przyjął je ze spokojem. Od początku było wiadomo, że na konferencji nie pojawi się cała Liga, a nawet nie połowa. To było niewykonalne. Jednak trzech członków to sporo poniżej oczekiwań. źle to świadczyło o ich zorganizowaniu, ale gorzej o sytuacji w kraju. O ile faktycznie wszyscy byli zajęci ważnymi sprawami, jak sugerowali koledzy...
- Cóż, media będą musiały zadowolić się skromniejszym komitetem - stwierdził pogodzony z sytuacją. Nie zamierzał się tym przejmować. W końcu konferencja prasowa to pryszcz w obliczu innych problemów, z którymi bohater miał do czynienia.
Pojawienie się kolejnych dwóch członków stowarzyszenia nieco poprawiło stan liczebny komitetu. Co prawda nie byli to najbardziej charyzmatyczni mówcy, ale Flash i Supergirl świetnie kreowali przyjazny wizerunek Ligi. Wiele wnosili już samą swoją obecnością.
Zielonoskóry został wyrwany z przemyśleń słowami Supermana. Mimo, że tego dnia przygotowany był na wiele możliwych wydarzeń, zarówno na tej konferencji jak i innych spotkaniach, nie przewidział, że to jemu przypadnie rozpoczęcie przemowy. Jednak nie przerastało to jego możliwości. Dlatego nie bacząc na początkowe zaskoczenie, zachował spokój i skinął głową.
- Zajmiemy się tym - odrzekł i przeniósł wzrok na Teda, który miał mu towarzyszyć. - Wyjdę pierwszy. Poczekaj, aż cię zapowiem.
J’onn szybko wykombinował, że aby kupić Supermanowi trochę czasu i jednocześnie sprawić, by wyglądało to naturalnie, najlepiej będzie wychodzić do publiki pojedynczo.
Zaraz po tym, jak Clark zniknął za drzwiami, Marsjanin niejako poszedł za jego przyzwoleniem, choć postanowił wykorzystać swoje telepatyczne zdolności w inny sposób. Cała czwórka usłyszała jego niski głos:
- W związku z tym, że nie wszystko zdążyliśmy omówić, połączyłem nas. Wszelkie uwagi, sugestie i inne kwestie możemy poruszać mentalnie. Flash, Supergirl - witajcie.
Każdy z bohaterów objętych telepatyczną łącznością miał już do czynienia z tą formą komunikacji. Dlatego J’onn nie trudził się z tłumaczeniem, że słyszalne będą tylko myśli, które są o jeden stopień od wypowiedzenia na głos, z wyraźną intencją dotarcia do innych. Dzięki temu wciąż można było zachować prywatne przemyślenia dla siebie i nie powodować chaosu na linii.
Skinął porozumiewawczo głową Beetle’owi, po czym dał znak operatorom sceny. Z głośników rozbrzmiała doniosła muzyka, światła jupiterów padły na katedrę najżoną mikrofonami, a wielki ekran nad nią ukazał zbliżającego się kosmitę. Widownia się ożywiła witając herosa oklaskami i wiwatami. Zaczęły też błyskać flesze aparatów. Zielonoskóry stanął przy katedrze i oparł o nią ręce. Przez kilka sekund rozglądał się po tłumie i uśmiechał się lekko, pozwalając fotoreporterom złapać jak najlepsze ujęcia. Nieszczególnie za tym przepadał, ale szanował ich pracę.
- Witajcie obywatele Stanów Zjednoczonych Ameryki. W imieniu całej Ligi Sprawiedliwości dziękuję za wasze przybycie. Znacie mnie pod pseudonimem Martian Manhunter. Choć urodziłem się na Marsie, od wielu lat żyję wśród was, a Stany Zjednoczone są moim domem. Codziennie walczę o bezpieczeństwo tej wspaniałej planety i jej mieszkańców. I dziś zebraliśmy się tutaj, żeby porozmawiać o tym bezpieczeństwie. Oczywiście nie przyszedłem do was sam. Zresztą, mieliście już okazję zobaczyć pozostałych mówców. Ale powitajmy ich raz jeszcze. - Chwilę wcześniej dostał sygnał od Supermana, więc od razu przeszedł do rzeczy. Telepatycznie poinformował Teda, żeby przygotował się do wyjścia w ciągu kilku sekund. - Specjalista w dziedzinie technologii, wynalazca, a także Błękitny Bohater: Blue Beetle! - Zrobił pauzę oglądając się na kolegę i pozwalając mu na zebranie aplauzu oraz wypowiedzenie kilka słów powitalnych. Tak samo zamierzał postąpić przedstawiając pozostałych. - Ostatnia Córka Kryptonu: Supergirl! Jest z nami również Najszybszy Człowiek na Ziemi: Flash! Oraz dobrze znany wszystkim, Mężczyzna ze Stali: Superman!
Po wejściu Clarka na scenę, J’onn ustąpił mu miejsca przy katedrze. W końcu to jego ludzie najbardziej chcieli słuchać i to jego słowa miały największe znaczenie. Marsjanin stanął z boku, wciąż mając dostęp do mikrofonów, ale milczał, przekazując pałeczkę Kryptończykowi.
--------------------

Theme
#669966
 
 
 Ted Kord 


Informacje
Imię i nazwisko: Ted Kord
Pseudonim: Blue Beetle II
Miasto: Metropolis
Grupa: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Superboy/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-07-31, 18:53   

Ted pokręcił głową głośno wzdychając. Liczył, że pójdzie po Flasha i Supergirl i w ten sposób uniknie kompromitacji przed publiką z powodu braku przemowy. Ale to Superman postanowił sprowadzić tu dwójkę spóźnialskich. No cóż, nie udało się wymigać.
-Czyli zostaliśmy we dwóch
Mruknął gdy ich obdarzony nadludzkimi mocami kolega w pelerynie sobie poszedł a następnie kiwnął głową, by pokazać, że zrozumiał. Oparł się o ścianę, nasłuchując by wyjść w odpowiednim momencie. Gdy został sam zaczął w głowie układać sobie jakiś plan wybrnięcia z kiepskiej sytuacji. Niestety, po chwili został wezwany przez Marsjanina. Podczas bardzo krótkiej wędrówki w stronę wejścia na scenę gorączkowo myślał o tym co powiedzieć, żeby nikogo nie obrazić i się nie zbłaźnić. Zazwyczaj mówił to co myślał ale teraz.... teraz będzie go słuchał cały naród, ba pewnie i spory kawałek świata. Musiał więc mówić tak by nikogo nie obrazić i nie dać mediom, nieprzychylnym Lidze tematów do dyskusji.
Gdy wyszedł został oślepiony światłami i fleszami, na szczęście nie mogli zauważyć, że zamknął oczy ponieważ prawie całą głowę zasłaniał kostium. Powolnym krokiem, ze szczerym uśmiechem na ustach i machając do zebranego tłumu podszedł do Marsjanina
-Dziękuje, ale wystarczyłyby te dwa ostatnie słowa
Powiedział do przyjaciela i zwrócił się w stronę tłumu. Nadal się do nich serdecznie uśmiechał
-Witam was, bracia i siostry, dumni obywatele i obywatelki Stanów Zjednoczonych!
Po tym dosyć krótkim, jak na Korda powitaniu, bohater lekko się ukłonił i ustąpił miejsca swoim towarzyszom. Podczas gdy każde z nich wypowiadała kilka słów od siebie on stał z tyłu. Wiedział, że czekają na Supermana i nie zamierzał mu przeszkadzać. Ba, cieszył się nawet, że kupi mu trochę czasu na wymyślenie ewentualnej mowy, jeśli zostałby o nią poproszony. Nie był zły ani smutny z powodu sławy Człowieka ze Stali. To co miał w zupełności mu wystarczało. W końcu bycie superbohaterem to służba a oklaski i sława nie powinny być priorytetem dla herosa.
--------------------
 
 
 Supergirl 
The Last Daughter of Krypton


Informacje
Imię i nazwisko: Kara Danvers || Kara Zor-El
Pseudonim: Supergirl || Girl of Steel || Skirt
Miasto: National City
Grupa: Justice League
Wysłany: 2018-08-05, 14:25   

Na pewno unosząc się nieco ponad ziemią łatwiej było wypatrzeć w tłumie znajome twarze, chociaż chyba nie było trudno podążyć za wzrokiem każdego zgromadzonego w kierunku drzwi od kulis, gdzie stał jej kuzyn. Znaczy, kuzynem był dla niej, ale dla całej reszty świata był obrońcą, bohaterem, światełkiem nadziei i największą ikoną oraz liderem organizacji zrzeszającej herosów Ziemi. Stawiany na równi z Bogiem, co jakoś Karze nigdy nie przeszkadzało, bo znała go dużo lepiej i wiedziała, że takie słowa nigdy nie uderzą mu do głowy faktycznie psując jego dobre wnętrze.
Kiedy przebijasz prędkość dźwięku, to nie jesteś cichy, szczególnie dla kogoś z supersłuchem, ale i Kara nieszczególnie starała się wejść po cichu, o czym świadczyło i jej przywitanie się z osobami przed budynkiem. Może trochę gwiazdorzenia, ale z drugiej strony ludzie przyszli tutaj także po to, aby ich zwyczajnie zobaczyć i nietaktem byłoby ignorowanie ich. Teraz jednak musiała skupić się na obowiązkach, więc podleciała do kuzyna nim zdołał jeszcze skończyć ich wołać i opadła lekko na podłogę tuż obok niego od razu zadzierając głowę z szerokim uśmiechem. Niby młodszy, ale wyrósł przeogromnie!
- Korki. – zażartowała na pytanie nie wiedząc czy był sens i czas wyjaśniać ich opóźnienie. Szczególnie, że było poniekąd z jej winy. Teraz jednak istotne było to, co stanie się podczas konferencji, lub raczej jakie słowa na niej padną. Ale o to nie musiała się martwić! Głos w głowie J’onna początkowo ochoczo chciała potraktować jak zwykłe przywitanie, ale powstrzymała się starając się potwierdzić zrozumienie informacji i starać się nie przeszkadzać zbędnym gadaniem mogącym go rozproszyć w ważnym momencie. Chociaż nie byli z jednego gatunku, to czuła zarówno do J’onna, jak i do M’gann specjalną więź wiążącą się z bycia kosmitą i to mocno ją pokrzepiało. Niemniej jego głos zapewnił ją w tym, że skoro jest tutaj Marsjanin, to na pewno wszystko jest już zaplanowane i dobrze przygotowane. No i obecność kuzyna mocno wpływała na pozytywne widzenie tej sytuacji. Blue Beetle’a nie znała aż tak dobrze, ale kojarzyła go jako świetnego inżyniera, a to na pewno będzie dobrze wyglądało. To jest naukowy tekst jego i Flasha.
Naprawdę ucieszyła się, że J’onn postanowił wymienić właśnie nią na początku. Pewnie, gdyby pierwszy wyszedł Superman, to od razu zgarnąłby całą atencję reporterów. Chociaż oczywiście samej Karze nie zależało aż tak na blasku reflektorów. Jedno było działać w terenie, a drugie stać tutaj i po prostu ładnie wyglądać. Idiotyczne, ale nagle złapała ją trema i nie umiała zrobić nic więcej, jak szeroko się uśmiechać i pomachać to publiczności po czym odsunąć się robiąc miejsce pozostałym członkom zespołu zastanawiając się, jak tu zapaść się pod ziemię.
--------------------
 
 
 Flash 
Never on time


Informacje
Imię i nazwisko: Bartholomew "Barry" Henry Allen
Pseudonim: Flash
Miasto: Central City
Wiek: 29 lat
Grupa: Justice League || Team S.T.A.R. Labs || FF
Multikonta: Savitar
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-08-05, 15:10   

Nie zamierzali raczej zaczynać od przypałowego spóźnienia, ale trzeba być szczerym. Kto uważał, że akurat ta dwójka dotrze na czas? Jakby nie patrzeć, jeśli chodzi jeszcze o Superkę, to miało sens ale Flash? Biorąc pod uwagę, że po drodze musiał jeszcze przekazać kilka informacji, a nawet zdążył się zgubić, aż cud że tylko tyle był spóźniony. Nie mówiąc już o tym, że Superka to oszust i lecąc ma mniej przeszkód na drodze niż biegnący w czerwonym wdzianku bohater, któremu natura pod nogi rzuca kłody, cywilizacja krawężniki, a sama szybkość spadek energii. W każdym razie, dotarli. To jest najważniejsze. Zwłaszcza, że obydwoje byli raczej lubiani i nie kojarzyli się nikomu z brakiem zaufania czy jakimiś skandalami w public relations. No i byli cool, ale to swoją drogą.
- Pracowaliśmy nad czymś.- Odpowiedział od razu Supesowi. Chociaż korki były całkiem zabawną odpowiedzią, podejrzewał że mogłoby to nie pasować ani trochę Supesowi, przy którym był kiedy tylko ten ich do siebie zgarnął. - O takie rzeczy nie musisz prosić. - Uśmiechnął się do Supesa, zaraz prostując się bardziej, a przy okazji prezentując dumnie swoją błyskawicę, połyskującą na piersi. Chociaż znał możliwości Marsjanina, wiedział przy okazji o jego mentalnych cudach, musiał przyznać że za każdym razem to było supercool. I jak zwykle, drgnął szybko słysząc cudzy głos w swojej głowie. Możliwe, że wyrwalo mu się nawet ale odjazd, ale w sumie i tak niewielu pewno zrozumiało. - Cześć J'onn! Dobrze cię słyszeć! , rzucił tylko jako odpowiedź, zanim uśmiechnął się znowu i gotowy był pokazać się ludzkości. Kiedy tylko dostał zielone światło na wejście, natychmiast zniknął, pojawiając się chwilę później tuż przed reporterami, jak zwykle w otoczeniu iskier. Uśmiechnął się szeroko, znajdując się już kilka nanosekund później obok Kary. Pozwalał ciągle aby iskierki krążyły po jego stroju, możliwe że czasem aż zbyt mocno podobała mu się rola gwiazdy. - Cześć, Blue Beetle. Nie było kiedy się przywitać. - oprócz przekazania informacji mentalnie, uśmiechnął się w stronę mężczyzny. Nie wiedział o nim zbyt wiele, ale przecież jakby nie patrzeć Barry zawsze starał się mieć jak najlepsze podejście do każdego. Szczytem nieuprzejmosci byłoby się nie przywitać.
Przesunął wzrokiem po reporterach i zgromadzonych ludziach, nie przestając się uśmiechać a przy okazji pilnując dzięki slowmotion czy nie dzieje się nic podejrzanego. Jakby nie patrzeć, wrogowie mogli wykorzystać okazję aby się ich pozbyć.
--------------------
Life is locomotion. If you're not moving, you're not living.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu Strona 1 z 2 
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8