Ulice
Autor Wiadomość
 Batman 
The Dark Knight


Informacje
Imię i nazwisko: Bruce Wayne
Miasto: Gotham City
Wiek: 45 lat
Frakcja: Justice League
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-02-02, 21:24   Ulice



Ulice miasta które nigdy nie śpi.
--------------------
I am vengeance, I am the night, I am Batman!
 
 
 Destiny


Informacje
Wysłany: 2018-10-09, 00:36   


Rez obudził się z mocnymi zawrotami głowy. I potrzebował chwili, żeby móc stanąć na nogi. Na początku mógł jedynie się rozejrzeć. Znalazł się w miejscu, które w niczym nie przypominało jego rodzinnych stron. Może nie licząc nocnego nieba, choć upstrzone było zupełnie innymi ciałami niebieskimi. Leżał na wybrukowanej posadzce, a z trzech stron otoczony był wysokimi, równymi murami. Wszystko to było równe, symetryczne i wyraźnie sztuczne. W pobliżu stał kontener z wysypującymi się odpadami. To z niego dochodził nieznośny wręcz smród, który prawdopodobnie był jednym z bodźców, które go obudziły. Innym mógł być nieznany hałas dochodzący z wylotu uliczki. Nie ustępował nawet na chwilę. Dziwne szumy, piski i trąbienie. Gdy spojrzał w tamtym kierunku, ujrzał liczne kolorowe światła. Niektóre były jaskrawe i tkwiły wysoko w górze, sporo miało prostokątne kształty, a inne migały wraz z ciemnymi kształtami sporych obiektów, które nieustannie przemieszczały się w obie strony. Były tam też drobniejsze istoty o humanoidalnych kształtach. Zapewne jego pobratymcy… Ale czy to możliwe, żeby na Hagnum istniało takie miasto? Może to tylko sen? Bardzo bujny sen? W każdym razie Rez zdołał już podnieść się z ziemi, a po zawrotach głowy zostało tylko lekkie zamroczenie.
--------------------


Men have called my name for countless eons.
They have searched the four corners of
the world for me. They have defied the forces
of the unknnown, the realms of the dark mystics
in search of answers they cannot possess.
 
 
 Rez


Informacje
Wysłany: 2018-10-09, 02:59   

Było to dziwne, nawet dziwniejsze od wypicia herbaty grzybowej, - tak, lubił się zabawić z kuplami - nawet po niej nie miał takich zwidów. Nie widział nigdy tak wysokich i symetrycznych skał i tak dziwnego podłoża, do tego było zimno i śmierdziało. Smród nie przeszkadzał, jednak chłód był nieznośny - jego planeta była cieplejsza i to o wiele, więc klimat tego dziwnego miejsca stanowił duża różnicę. Jednak pytanie było jedno - gdzie on do cholery był? Pamiętał, że wszedł do małego pomieszczenia, później coś błysło i.... No właśnie nie wiedział co stało się dalej.
Te miejsce było dziwne i go przerażało. Nie rozumiał tego, co się tu działo i gdzie był, jednak coś mu podpowiadało, że to nic dobrego. Do tego dźwięki przypominające chór potępieńców wciąż atakowało go z każdej strony.
Podszedł do dziwnej skrzyni, od której pochodził smród. Na jego krawędzi wisiało coś, co wyglądało jak kurtka, (kobiecy skórzany płaszcz, dziurawy i brudny) więc go założył. Było mu trochę cieplej. No dobra, ale gdzie on był? Spojrzał na otaczające go skały i zastanowił się, gdzie jest wyjście? Na wszelki wypadek wyciągnął zza paska dwa noże. Wolał się przyszykować na spotkanie z ewentualnymi istotami - o ile jakieś tu były.
A może umarł i trafił do miejsca dla przeklętych? Tak, czy inaczej wolał przyszykować się do walki.

Gdy wyszedł z bocznej uliczki niemal zwariował. Co to do cholery było? Istoty przypominające z postury jego, jednak niepodobne absolutnie. Do tego dziwne demoniczne kolorowe pojazdy przemieszczające się po dziwnie wybrukowanych drogach? Przecież to było przerażające! Przez chwilę czuł, jak narasta w nim strach i złość. Najpierw patrzył się tępo na to wszystko, a po chwili rozpalony złością podszedł do pierwszej osoby wyglądającej na kobietę - przyłożył jej nóż do szyi i krzyknął jej w twarz w swoim języku.
- Gdzie ja do cholery jestem? - był przerażony tym, co widzi. Wiedział jedno, jeżeli nikt mu tego nie wyjaśni, to on ich pozabija. Tych ludzi, którzy używają zakazanej technologii i nie żyją zgodnie z naturą Mentalnie już nastawił się na walkę, choć może ktoś mu powie co się tu dzieje.
 
 
 Destiny


Informacje
Wysłany: 2018-10-10, 11:52   


Jak na tak późną porę, ruch uliczny był całkiem spory. Nikt nie zwracał uwagi na przybysza z innej planety. Większość po prostu go mijała ze wzrokiem wlepionym w świecące prostokąty, które trzymali przed nosami. W słabym świetle Rez najwyraźniej nie rzucał się w oczy.
Ale wszystko się zmieniło, gdy złapał jednego z przechodniów. Kobieta wydała z siebie zduszony okrzyk, gdy została szarpnięta, a do jej gardła przyłożono ostrze. Z przerażeniem patrzyła na popielatą twarz napastnika, zwłaszcza w jego mroczne oczy. Gdy na nią krzyknął, jej paniczny oddech zaczął drżeć i przerodził się w błagalne łkanie.
Wokół nich w przeciągu zaledwie chwili zebrał się krąg gapiów. Wyglądali na równie zszokowanych, co kobieta. Choć nie wszyscy. Niektórzy krzyczeli gniewnie na kosmitę rozkazującym tonem, jakby domagali się, żeby wypuścił kobietę. Kilka osób zaczęło się zbliżać, prawdopodobnie po to, żeby go unieszkodliwić. Uzbrojeni byli w różne, niewielkie urządzenia, z których część wycelowana była w Xarra.
--------------------


Men have called my name for countless eons.
They have searched the four corners of
the world for me. They have defied the forces
of the unknnown, the realms of the dark mystics
in search of answers they cannot possess.
 
 
 Rez


Informacje
Wysłany: 2018-10-12, 21:35   

Widać te istoty nie miały zamiaru współpracować - albo udawały, że go nie rozumieją, albo rzeczywiście go nie rozumiały. Przecież mówił normalnie, jak mieszkaniec Hagnum. Nie, musieli udawać. Podłe istoty. Do tego go otoczyli i pewnie chcieli pojmać. Nie da się im łatwo, o nie. Będzie walczyć.

Pierwszy atak wymierzył w stojącą przed nim istotę wbijając jej w gardło nóż jednym pchnięciem, następnie postarał przeteleportować się za plecy otaczających go ludzi i - jeżeli mu się udało zaczął teleportować się na około nich zadając raz za razem cięcia w bok szyi. Gdy wszyscy byli już martwi przemieścił się w kierunku dziwnych kolorowych pojazdów. Przeteleportował się na dach jednego i rozejrzał po okolicy - był w cholernie dziwnym miejscu, gdzie mieszkały cholernie dziwne istoty, a do tego używały przeklętej elektroniki. Do tego żadna z obecnych istot nie mówiła w jego języku. Bał się jak cholera, a strach wzbudzał w nim agresję. Tak, wyrżnie ich tyle, aż ktoś nie powie mu co się tu dzieje. Pora ruszać do konkretnej walki. Obrał za cel jedną ze znieruchomiałych ze strachu istot i ruszył w jej stronę z toporkiem w ręku.
 
 
 Destiny


Informacje
Wysłany: 2018-10-15, 12:04   


Gdy tylko z gardła kobiety trysnęła krew, zebrany tłum wydał mieszany okrzyk przerażenia. Większość w popłochu usiłowała uciec, przez wpadali na siebie nawzajem i potykali. Kilku śmiałków, którzy wcześniej zamierzali oswobodzić kobietę, też zaczęli panikować i się wycofywać. Tylko jeden z nich w stresie uruchomił swoją “broń”. Rez poczuł, jak od strony pleców przeszywa go elektryczność. Skórzana kurtka nieco złagodziła atak. Na tyle, że kosmita zdołał przeteleportować się za napastnika i powalić go jednym ciosem. Z reszty tłumu niewielu zostało. Xarr zdołał zabić jeszcze dwóch uciekinierów. Potem przeniósł się na dach samochodu. Był to akurat pusty, zaparkowany pojazd. Z każdą sekundą w okolicy było coraz mniej dziwnych istot. Pojazdy odjeżdżały z piskiem opon, niektóre były porzucane, a ludzie oddalali się w biegu lub chowali się w budynkach. Ale wciąż widać było kilka stworów. Ten, którego za cel obrał sobie popielaty, był prawdopodobnie dzieckiem. Był niższy niż większość widzianych przez niego osobników, a w ręku trzymał jakąś pluszową zabawkę. Wielkimi przerażonymi oczami patrzył na zbliżającego się zabójcę.
--------------------


Men have called my name for countless eons.
They have searched the four corners of
the world for me. They have defied the forces
of the unknnown, the realms of the dark mystics
in search of answers they cannot possess.
 
 
 Superboy


Informacje
Imię i nazwisko: Conner Kent/ Kon-El
Pseudonim: Superboy
Wiek: 4 (wygląda na 20)
Frakcja: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Ted Kord/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-10-15, 21:25   

I to był ten moment w którym myśli się, że ma się władzę, że to ty prowadzisz w tym tańcu, a tu nagle coś spada na ziemie , tuż przed dzieckiem w którego szedłeś. Ubrany ów młodzieniec, bo więcej niż dwadzieścia lat byś mu nie dał, był w zwykłe ubrania, bez żadnego wyjątkowego stroju. Jedyne co go wyróżniało to "S" na koszulce. Oczy jego miały złowrogą barwę szkarłatu, a on sam wyglądał jak wściekłę zwierzę. Szczególnie gdy spojrzał na zabitych. Bardzo trudno było mu powstrzymać się przed przerobieniem tego gościa na plamę. Musiał się trzymać w ryzach, i obezwładnić tego osobnika a później oddać go policji.
Cóż takiego on robił aż w Nowym Jorku, skoro obszarem który był pod jego i Tytanów opieką było Blud? Otrzymał on dzień wolnego od misji, zważywszy na jego "problemy zdrowotne". Postanowił więc odwiedzić Metropolis a później Nowy Jork. Gdy był już w tym drugim usłyszał krzyki, więc naturalnie podążał do ich źródła.
-Walcz z kimś równym sobie pokrako
Powiedział z zaciśniętymi zębami. Nie dał mu czasu na odpowiedź, bo od razu wykorzystując swoja naludzką prędkość i siłę znalazł się przed nim i wymierzył mu pięknego podbrókowego, po którym powinien polecieć w górę. A przynajmniej taki był plan.
 
 
 Rez


Informacje
Wysłany: 2018-10-25, 02:01   

Te stwory były wszędzie i nie chciały z nim współpracować. Tak, atakował i zabił ich kilku i będzie ich zabijać, aż nie uzyska odpowiedzi na podstawowe pytanie - "Gdzie do cholery on się znalazł?".
Stojąc na szczycie dziwnego pojazdu wpatrywał się w niewyrośniętą istotę. Czyżby i ona chciała z nim walczyć? Nie wyglądał na groźnego, może się go bał? Tak, to było raczej pewne. Może przegiął zabijając te dziwne istoty? Możliwe.
Jednak jak miał się zachować? Oni nie chcieli mu powiedzieć gdzie był i używali elektroniki, bluźniercy! Tak, zabić tych, co odeszli od natury i poszli w przeklętą moc prądu! Tę małą istotę postanowił oszczędzić i był to jedynie wyraz jego dobrej woli. Wolał zająć się wojownikami - wybić ich, dostać się do wodza tych istot i od niego wyciągnąć informacje na temat swojego położenia.
Nie dane mu było jednak zastanowić się, gdyż niespodziewany cios od jednej z tych dziwnych istot. Na całe szczęście dostrzegł go kątem oka, co pozwoliło mu spróbować teleportować się w bok. Gdy już stał w pewnej odległości, wyciągnął ku przeciwnikowi rękę z zamiarem porażenia go aurą strachu.
Widać w końcu trafił na godnego siebie i zabije go, bo on też nie powie mu, gdzie się znalazł.
 
 
 Destiny


Informacje
Wysłany: 2018-10-28, 12:51   


Aż ziemia zadrżała, gdy Superboy wylądował przed oszalałym kosmitą. Dziecko, które zasłonił, aż podskoczyło i zaraz potem pobiegło w stronę najbliższej kryjówki. Tylko dzięki nadzwyczajnemu refleksowi Rez zdołał zniknąć w porę, żeby uniknąć potężnego ciosu. Conner rozejrzał się szybko za przeciwnikiem, a kiedy go już dostrzegł, zauważył dłoń wyciągniętą w jego stronę. Momentalnie poczuł dreszcz przechodzący mu po plecach. Ale na tym nie koniec. Szybko przeszło to w narastający niepokój. I choć było to całkowicie irracjonalne, półkryptończyk zaczął martwić się o swoich przyjaciół. Nikogo z nich nie było w pobliżu, a mimo to Conner miał wrażenie, jakby z Rose właśnie ulatywało życie, a on nie mógł na to nic zaradzić. Gdy spojrzał na martwe ciała, miał wrażenie, że to jego polegli towarzysze. I jakkolwiek próbował zachować chłodny rozsądek, uczucie strachu nie dawało mu spokoju.


/Proszę, żeby w tej turze pierwszy odpisał Rez. Będziecie zaczynali tury na zmianę, dzięki czemu obaj będziecie mogli reagować na działania przeciwnika. Uważam, że tak będzie sprawiedliwiej.
--------------------


Men have called my name for countless eons.
They have searched the four corners of
the world for me. They have defied the forces
of the unknnown, the realms of the dark mystics
in search of answers they cannot possess.
 
 
 Rez


Informacje
Wysłany: 2018-11-06, 17:13   

Sądząc po reakcji tego dziwnego stwora, Feroz odniósł skutek i przygwoździł przeciwnika do tego dziwnego czarnego czegoś, co miał pod stopami. Jednak czy był to jego przeciwnik? Na pewno był wojowaniem tych dziwnych stworów stworów i raczej miał prawo czuć się urażony, że Rez zabił kilkoro z jego współplemieńców, jednak czy musiał od razu go atakować? Przecież mógł się zatrzymać i powiedzieć mu w końcu gdzie jest, przecież pytał o to sporo razy. Chociaż może ten wojownik nie słyszał jego pytania?
Trzymając go nadal pod wpływem Aury, Rez zbliżył się do niego na bezpieczną odległość i zapytał jeszcze raz.
- Gdzie ja jestem? - zapytał, choć jego przeciwnik usłyszał jedynie niby chaotycznie sklejone i różnie akcentowane "Szzzzz", "Hszzzzzzz", "Eszzzzzzzz" niby posikiwanie węża. Tak, tak właśnie brzmiał język Xarr'ów - Powiedz mi, gdzie się znalazłem i co to za przeklęta ziemia? Czemu używacie prądu, wy poganie? Czemu zniszczyliście naturę wylewając na nią tę czarną rzekę? - tu wskazał na asfalt pod swoimi stopami.
Miał masę pytań i żadnych odpowiedzi. Nic! Nikt go nie rozumiał! On chciał jedynie wiedzieć co robi w tym chorym miejscu. Ale przecież nikt nie mógł go zrozumieć, a to działało też w drugą stronę.
Na wszelki wypadek Rez wolną ręką wyciągnął zza paska toporek, aby nim roztrzaskać głowę adwersarza.
 
 
 Superboy


Informacje
Imię i nazwisko: Conner Kent/ Kon-El
Pseudonim: Superboy
Wiek: 4 (wygląda na 20)
Frakcja: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Ted Kord/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: 2018-11-06, 22:04   

Superboy był już przygotowany na jeden, bardzo prawdopodobny scenariusz - na to, że wróg teraz poleci w górę i będzie trzeba go tylko wbić w ziemię. Tymczasem Rez jakimś cudem się wymknął co Conner skomentował głośnym syknięciem. Zatrzymał się, notując w głowie, że wróg jest szybszy niż na to wygląda i odwrócił się w jego stronę gdy dostrzegł... wyciągnięta rękę? Nagle poczuł dreszcz
-Co to....
Zdążył tylko tyle powiedzieć, bo nagle uderzył w niego niepokój o przyjaciół, o całą drużynę Tytanów. Po sekundzie dołączyło do niego to przeklęte uczucie, przez które COnner padł na kolana. Uczucie, że jego dziewczyna umiera a on jest teraz gdzieś daleko i nic nie może na to poradzić. Uderzył zaciśniętą pięścią w podłoże, robiąc w nim pewnie sporą dziurę ale nie na to teraz zwracał uwagę. Jego wzrok przypadkiem padł na ciała, gdy rozglądał się po okolicy, jakby z nadzieją, że zobaczy Rose i da radę pośpieszyć z pomocą. Jego usta otworzył się, a chłopak zbladł
-Nightwing.. Wally.... Artemis...Donna...,nawet Wilk...
Wypowiadał po cichu, z wyraźnym bólem i szokiem w głosie imiona każdego z tych, kogo widział. Gdy padło imię Wilk, jego wiernego towarzysza głos utknął mu w gardle i nie mógł już nic mówić, mimo, ze trupów było więcej niż piątka.
Nie zwrócił uwagi na podchodzącego Reza, z którym dopiero co toczył walkę. Do uszu nie dotarł jego pytania, które powinny dla niego brzmieć jak szyczenie węża. Nadal nie mógł się pogodzić z faktem, że oni nie żyją, możnaby rzec, że Conner się wyłączył, odciął od otaczającego go świata, całkowicie poświęcając się żałobie. Nagle z jego ust bardzo cicho padło jedno słowo, później głośniej i głośniej
-Zawiodłem...zawiodłem....zawiodłem...
W jego sercu obok straszliwego bólu, zaczynało się budzić znajome uczucie - gniew... Jego oczy zaczęły błądzić po okolicy jakby w poszukiwaniu mordercy, Czy wybudzi się z odrętwienia i podejmie walkę? A moze po prostu po prosi by jego też zabić?
  
 
 
 Destiny


Informacje
Wysłany: 2018-11-11, 14:43   

Słowa Reza nie docierały do złamanego chłopaka. Być może zaserwował mu zbyt dużą dawkę aury strachu? Tymczasem Superboy czuł tak wielką bezsilność, że zaczął się wściekać na samego siebie. Stracił wszystko, co miał. Jedyne, co mu pozostało, to zabić sprawcę i najlepiej umrzeć razem z nim.
Nagle rozległo się głośne wycie syren, a z różnych stron migotały niebiesko-czerwone światła. Radiowozy zatrzymały się w sporej odległości od miejsca walki. Policjanci wysiedli i przemknęli między porzuconymi samochodami, z bronią uniesioną na wysokości twarzy. Rez mógł jedynie się zorientować, że wszyscy ubrani byli w ciemne stroje i dziwne nakrycia głowy, więc pewnie byli jakimś zorganizowanym oddziałem. Zastawili drogę z obu stron, ukryli się za różnymi osłonami i wycelowali broń w kosmitę. Jednak nie oddali strzału.
- Rzuć broń i odsuń się od zakładnika! Jesteś otoczony! - dało się słyszeć dźwięk z megafonu, choć oczywiście dla Xarra był to zwykły bełkot. Jednak został rozproszony na tyle, że jego aura osłabła, pozwalając Superboyowi skupić się na innej emocji - wściekłości.

/Teraz prosiłbym o odpis Superboya.
--------------------


Men have called my name for countless eons.
They have searched the four corners of
the world for me. They have defied the forces
of the unknnown, the realms of the dark mystics
in search of answers they cannot possess.
 
 
 Superboy


Informacje
Imię i nazwisko: Conner Kent/ Kon-El
Pseudonim: Superboy
Wiek: 4 (wygląda na 20)
Frakcja: Heroes
Multikonta: Two Face/Klarion/Ted Kord/Signal
Karta Postaci: Klik
Relacje: Klik
Wysłany: Wczoraj 9:37   

W jego sercu strach, poczucie winy i gniew walczyły o prym i gdyby nie pojawienie się policji ta walka przez dłuższy czas pozostawałaby nierostrygnięta. Jednak to nie dzięki odgłosom syren i ludzi gniew zaczął wygrywać. Na nich, podobnie jak na słowa swojego przeciwnika nie zwracał uwagi. Świat przestał dla niego istnieć, był tylko on i te ciała oraz pojawiająca się w jego głowa wizja umierającej Rose. Ale wizja zaczęła powoli się rozmazywać i znikać. Strach i poczucie winy które dopiero co ściskały mu gardło i serce zaczęły rozluźniać uścisk. Choć obrazy zabitych przyjaciół zdążyły już wejść w jego umysł i przez długi czas będą go męczyć, może nawet przez całe życie to teraz... teraz Conner miał jeden cel - posłać tego skurwiela do grobu, nawet jeśli będzie musiał do piekła iść z nim!
-Już... nie... żyjesz
Nawet nie skończył tego, bardzo krótkiego i cichego zdania a dosłownie rzucił się na Reza, atakując go najszybciej jak tylko mógł. Nie mierzył w żadne konkretne miejsce, nie próbował nawet blokować jego ewentualnych ciosów, które i tak nie dałyby radę go zranić. Stracił wszelkie hamulce, chciał po prostu dosięgnąć drania i go zabić, zatłuc na śmierć i wbić w ziemię, zamieniając w plamę. Po chwili dopiero w jego głowie pojawił się pomysł by próbować wybić wroga w powietrza i rozprawić się z nim w powietrzu. Był wściekły, bardziej wkurwiony to chyba nigdy nie był, a gdy był w takim stanie to nie myślał, próbował po prostu zabić wroga.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu  
Zasady Postowania Opcje
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

 
Jumpbox
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Abreo_LoteQ Created by Phantom © 2008-2009


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9